Swego czasu zegarki naręczne były standardowym prezentem komunijnym

Każdy z nas ma w domu jakieś zegarki: naręczne, ścienne, biurkowe oraz stojące zegary. Te ostatnie są prawdziwymi dziełami sztuki. Cenimy je nie tylko ze względu na sporą wartość materialną. Mają one dla nas również ogromne znaczenie sentymentalne - przypominają nam dzieciństwo, rodzinny dom, bliskich, których być może już nie ma. Zdobią nasze sypialnie, salony, hole. Spotykamy je także w muzeach, izbach pamięci.

Niektóre zegarki odziedziczyliśmy w spadku po przodkach. Są też tacy szczęśliwcy, którzy wygrzebali je gdzieś na targach staroci, w antykwariatach albo wykopali z ogródka podczas zakładania trawnika czy montowania systemu nawadniającego.

W polskiej kulturze istniała swego czasu tradycja wręczania zegarków naręcznych dzieciom przystępującym do sakramentu I Komunii Św. Damski zegarek miał obowiązkowo biały pasek. Chłopcy dostawali zegarki elektroniczne, na gumowym (plastikowym) pasku, z wieloma bajerami.

Na początku wieku zegarki jako prezent komunijny zostały wyparte przez telefony komórkowe, komputery, aparaty cyfrowe, odtwarzacze mp3, iPody i inne elektroniczne cudeńka. Dzisiaj już nawet rower górski przestał wzbudzać zachwyt obdarowanych, którym organizuje się coraz wspanialsze przyjęcia z okazji I Komunii Św.

Starsze osoby wciąż cenią sobie zegary i zegarki jako prezenty, dlatego kupuje się je przy okazji ślubu, imienin, urodzin, rocznic, świąt.